Od kiedy zostaliśmy rodzicami, brakuje nam czasu dla siebie. Tata wpatrzony w córkę, świata poza nią nie widzi. Mama zmęczona ganianiem za Zosią po całym dniu pada w mgnieniu oka. Przecież TO jest tak ważne w związku, że na TO zawsze powinien być czas.
Początki były trudne. Skupiliśmy się na spędzaniu czasu z Zosią, nie na sobie. Im Zosia była większa, tym było gorzej. Oboje tego potrzebowaliśmy, tak bardzo potrzebowaliśmy, a nie mieliśmy na to czasu. W sumie jedyną opcją były weekendy, ale wtedy Krystian czerpał jak najwięcej z czasu spędzonego z córką, a ja nie miałam serca im przeszkadzać.
W ciągu dnia pochłaniały nas obowiązki. Musieliśmy zająć się Zosią, ogarnąć mieszkanie, zrobić pranie, obiad, etc. Do tego odwiedziny znajomych. Lubiliśmy ten tryb życia, jednak wieczorem padaliśmy jak dzieci po wieczorynce.
Teraz uświadamiamy sobie, że mogliśmy robić TO nawet podczas posiłków. Tylko że u nas wyglądało to tak, że rano szybka kawa, śniadanie w biegu a bardzo często jego brak, obiad i kolacja spożywane osobno.
Niby robiliśmy wszystko, a tak naprawdę nie robiliśmy nic, aby TO poprawić.
Wtedy nastał dzień, kiedy zaczeliśmy TO robić. Codziennie, a nawet kilka razy dziennie. Robiliśmy TO w każdym możliwym miejscu, w każdej wolnej chwili, nawet przez telefon. Robiliśmy TO na spokojnie, a czasami namiętnie przez całą noc. Zdarzało nam się krzyknąć i trzasnąć drzwiami. Bo nigdy nie jest idealnie.
Człowiek, kiedy wali mu się grunt pod nogami, zdaje sobie sprawę, jak bardzo potrzebuje tej drugiej, bliskiej mu osoby. Zdaje sobie sprawę, jak bardzo tego potrzebuje, jak bardzo potrzebuje tej cholernej rozmowy. Słów otuchy, wsparcia, dobrej rady i poprawy humoru.
Od tamtej pory nie szukamy wymówki, rozmawiamy przy porannej kawie, przy śniadaniu i przed snem wieczorem. Podczas spaceru i zabawy z Zosią również.
Każdy człowiek potrzebuje rozmowy. Czasem nawet rozmowa o przysłowiowej „dupie Marynie” potrafi zdziałać cuda. Wielkie cuda, podnieść człowieka nad linie problemów, oderwać się od tego.
Zauważyłam, że kiedy brakowało nam rozmowy, to relacje między nami zaczynały się psuć. Wszystko dusiliśmy w sobie, pozostając SAM na SAM z problemami. Przecież związek to nie tylko spacery ręka w rękę, patrzenie sobie w oczy czy wypady do kina. Związek to przede wszystkim rozmowa. Nie prezenty, nie sex a rozmowa pozwala rozwinąć skrzydła w związku, pozwala poznać drugą połówkę. Będąc razem można więcej.
Wspólnie łatwiej jest zmierzyć się z problemami, ale również o tych pozytywnych tematach najlepiej rozmawia się z bliską osobą.
W naszym związku rozmowa jest tak ważna, że nie potrafiłabym nikomu powiedzieć tyle, ile powiem Krystianowi. To działa w dwie strony – of course!

